Aby żyć, trzeba jeść

Jedzenie jest nam niezbędne do życia, ale to, co jemy w dzisiejszych czasach częściej powoduje choroby, niż trzyma nas przy życiu. Dlaczego tak się dzieje? Wygoda, lenistwo, pogoń za pieniądzem – jest wiele czynników, które na to wpływają. Jednak wszystkie one istnieją tylko dlatego, że stawiamy inne wartości ponad ludzkie, nawet własne, dobro. Często wiemy, że dany pokarm jest niezdrowy czy wręcz trujący, ale jemy go i tak – tłumączac sobie to upodobaniem czy symaptią albo uzależnieniem, którego nie potrafimy opanować.

Okazuje się, że większość chorób przewlekłych ma swoją przyczynę w diecie. A we wszystkich, nawet tych genetycznie zależnych schorzeniach, zmiana diety na zdrową (zoptymalizowaną do potrzeb organizmu) przynosi widoczną poprawę. Niestety dzisiaj akademicka medycyna jest tak zapatrzona w farmację i chirurgię, że nie dostrzega tego, iż nasz organizm jest całością i nie można go traktować jak worek z narządami. Medycyna próbuje leczyć toksycznymi substancjami dając ulgę jednemu narządowi, ale przy okazji uszkadzając inne. W stanach ostrych rzeczywiście odnosi ona zwycięstwo, ale w przewlekłych chorobach, takich jak cukrzyca czy nadciśnienie, ponosi porażkę za porażką.

Niektóre choroby okrzyknięto mianem nieuleczalnych, ale czy jest to prawdą? Uważam, że nie. Prawidłowa dieta potrafi zdziałać dosłownie cuda. Nie dba ona o konkretną chorobę uważaną za uleczalną czy nieuleczalną, tylko podnosi stan zdrowia całego organizmu, a nawet psychiki. Bo tak naprawdę jedynym lekarzem, który może nas uleczyć jest nasz własny organizm, a sztuczne włączanie/wyłączanie i regulowanie funkcji organizmu lekami czy chirurgią jest tylko kiepską protezą. Dlatego warto zmienić dietę, nawet jak nic nam nie dolega.

Jesteśmy tym, co jemy

Nasza dieta jest przyczyną naszych chorób. Zwierzęta, gdy chorują, to nie jedzą. Czy są w związku z tym mądrzejsze od nas? Co takiego wiedzą, czego my nie wiemy? Czy głodowanie jest sposobem na leczenie? Częściowo tak, bo pomaga przywrócić równowagę naszemu organizmowi. Ale głodówka bez prawidłowej diety jest tylko półśrodkiem, należy przystępować do niej będąc właściwie przygotowaną/przygotowanym i w stosownym czasie jej przebiegu dostarczać odpowiednie wartości odżywcze. Bo jesteśmy tym, co jemy.

 

2 miligramy nikotyny czy garść chipsów?

Czy papierosy nas trują? Tak, i to wszyscy wiemy, warto jednak zastanówmy się: co bardziej wpłynie na nasz organizm – kilka miligramów nikotyny i substancji smolistych czy 2 kilogramy toksycznego, niezbilansowanego jedzenia, jakie pochłania codziennie przeciętny Europejczyk? Nie ma się co oszukiwać – nasza dieta zabija nas szybciej niż papierosy.